Aktualności

20 czerwca 2017 07:00 | Aktualności

Wycieczka 2b w Góry Świętokrzyskie - dzień pierwszy

Na ten wyjazd czekaliśmy z utęsknieniem. Plan zwiedzania był wyśmienity, a nastroje znakomite. Wyjechaliśmy z Warszawy planowo, dzięki czemu tuż po 10:30 wjechaliśmy na teren Bałtowa. Przed nami był dzień pełen spotkań z dinozaurami i historią Ziemi. Już podczas pierwszych warsztatów mieliśmy możliwość badania czaszek prehistorycznych zwierząt i człowieka pierwotnego. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i wszyscy wyszliśmy z przekonaniem, że życie wśród tych stworzeń wcale nie było bezpieczne. Teraz czekał na nas spory plac zabaw z możliwością sprawdzenia swojej sprawności na wielu trasach wspinaczkowych. Mogliśmy też odkopać kości dinozaura. Po tych szaleństwach, pan przewodnik zaprosił nas do przejścia ścieżką edukacyjną i przyjrzenia się z bliska groźnym dinozaurom. Niektórzy nie mogli uwierzyć, że były one tak wielkie! Przerażenie wzbudziły w nas też gigantyczne owady. Dobrze, że żaden z nich nie wpadnie nam do pokoju... To jednak nie był koniec atrakcji. Przed nami swoje drzwi otworzyło prehistoryczne oceanarium - wszystko mogliśmy obejrzeć w technice 3D. Na koniec, w gigantycznym akwarium pożegnał nas wymarły gatunek olbrzymiego rekina. Tu piskom i krzykom nie było końca, gdyż potwór próbował wybić szybę i nas pożreć! W ostatniej chwili właz został zamknięty. Uff... Po takich, mrożących krew przeżyciach, poszliśmy zagrzać się lodami. Smakowały wyśmienicie! Atmosferę ocieplił też czas wolny i zakup pamiątek. Zaopatrzyliśmy się w "gluty", plastikowe dinozaury i inne "niezbędne" akcesoria. :-) Bogatsi w pamiątki - biedniejsi w portfelach, przeszliśmy do ośrodka, w którym mieliśmy nocować. Przydzielenie pokoi dostarczyło kolejnych emocji. Od tego czasu odwiedzinom nie było końca. Uzgadnianie, kto do kogo przyjdzie na "piżama party" trwało nawet podczas kolacji. Nie było na to jednak zbyt wiele czasu, bo od razu po posiłku przeszliśmy na kolejny plac zabaw, gdzie oddaliśmy się dzikim wrzaskom i gonitwom po replice statku pirackiego. Nikogo to jednak nie zmęczyło... Poszliśmy więc na wycieczkę do pobliskiego Żydowskiego Jaru, który malowniczo wspinał się na szczyt stromym wąwozem. Potem zaliczyliśmy jeszcze wizytę w kamieniołomach. Słońce zaszło, księżyc zachęcał do wędrówek zbudzone nietoperze. My jednak nadal byliśmy pełni energii. Do ośrodka wracaliśmy grając w piłkę nożną butelkami po wodach mineralnych. W pokojach dostaliśmy jeszcze na dobranoc pyszną drożdżówkę z budyniem, która miała nas słodko uśpić. Nic z tego! Niektórzy cierpliwie czekali do północy, by móc odwiedzić kolegów i zaliczyć "imprezki" w pokojach. Nikt nie chciał spać. Nie zostało nam więc nic innego, niż doczekać do "godziny duchów" i wybrać się w odwiedziny do kolegów i koleżanek. Dopiero zaliczywszy tę ostatnią atrakcję, wszyscy zgodnie padliśmy w objęcia Morfeusza.

NARESZCIE!

IF

Przeczytano: 108 razy. Wydrukuj|Poleć znajomemu|Do góry

Zdjęcia: